XI L.U.C. Chopard Classic Weekend Rally

Buick Limited kabriolet z 1958 roku

Cadillac De Ville kabriolet z 1969 roku
To wydarzenie odbyło się na samym początku miesiąca, pierwszego dnia. Była to typowa „parada” zabytkowych samochodów ulicami miasta, rozpoczynająca się przy domu towarowym TSUM, gdzie L.U.C. Chopard właśnie tego samego dnia — cóż za zbieg okoliczności — otworzył butik z zegarkami. Lista uczestników robiła wrażenie: samochody z początku XX wieku, modele przedwojenne, pojazdy powojenne, zarówno krajowe, jak i zagraniczne. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
Brama startowa stała w pobliżu pomnika dramaturga Ostrowskiego. Gdyby Teatr Mały nie był w remoncie, brązowy klasyk mógłby ze swojego wygodnego brązowego fotela błogosławić uczestników opuszczających start. Niestety okoliczności były inne, co nieco odebrało wydarzeniu splendoru.

Para Mercedesów-Benz. Na pierwszym planie W 110, weteran wielu rajdów samochodowych; w tle coupé serii 300 (W 188) z początku lat pięćdziesiątych
Samochody ruszały w odstępach dwóch minut, skręcając przy sygnalizacji w lewo w stronę Teatralnego Projezdu i wspinając się ku Łubiance. Trasa była kręta i wymagająca: chodziło o pokazanie tych samochodów jak największej liczbie mieszkańców Moskwy i przyjezdnych, bo nie każdy mógł dotrzeć tego przyjemnego ranka na Plac Teatralny — zresztą i tak wszyscy by się tam nie zmieścili. Nie mówiąc już o tym, że meta, wyznaczona w luksusowej Barwicha, oczywiście w Luxury Village, była dla większości dość daleko.

Ameryka lat pięćdziesiątych. Na pierwszym planie otwarty Buick Roadmaster z 1956 roku; w tle Cadillac Eldorado Biarritz z 1959 roku

Ten samolot odrzutowy służył w 1956 roku jako ozdoba maski samochodów Buick
Kto co wygrał
Mimo dość lekkiego charakteru wydarzenia uczestnikom przyznano nagrody i sklasyfikowano ich w różnych kategoriach. W klasie Weteran pierwsze miejsce zdobył duży i dostojny Mercedes-Benz 770 z 1936 roku, znany także jako Grosser. W klasie Absolutnej — samochody wyprodukowane w latach 1946–1973 — wygrał wspaniały „lądowy jacht”, Chrysler Town and Country z 1949 roku z częściowo drewnianym otwartym nadwoziem.

BMW Isetta
III Bosch Moscow Klassik Rally
Tu wszystko stało się znacznie poważniejsze. Start zaplanowano spod kompleksu Muzeum Historycznego, po drugiej stronie placu od poprzedniej lokalizacji, ale główne wydarzenia odbywały się daleko poza granicami miasta, na poligonie Federalnej Służby Ochrony w Starej Kupawnie. Tam uczestnicy mierzyli się z różnymi próbami, od specjalnego basenu do aquaplaningu po dynamiczną płytę poślizgową. Zespół sędziowski składał się z prawdziwych fachowców, więc nic dziwnego, że z jednym wyjątkiem na starcie pojawiły się wyłącznie samochody powojenne.

GAZ M-1, samochód sędziowski
Rajd podzielono na dwie części: „nawigatorską”, czyli trasę na poligon, oraz „kierowcy”, czyli sam poligon. Na starcie zaczął padać lekki deszcz, więc wszystkie otwarte auta musiały ruszyć z podniesionymi dachami — z jednym wyjątkiem, właśnie tym wspomnianym. Prowadzącym autem, z numerem „1”, był odważny stulatek: Locomobile speedster z 1914 roku. Składanego dachu nie miał, za to pod maską znajdował się ogromny silnik o pojemności ponad ośmiu i pół litra, a koła miały niemal metr średnicy. Nawet ta solidna maszyna nie ukończyła jednak części „nawigatorskiej”; wycofała się z trasy i nie została sklasyfikowana.

Mercedes-Benz 220S (W180) kabriolet z drugiej połowy lat pięćdziesiątych

Wczesny Mercedes-Benz 300 (W186, zwany też Adenauer), 1953 rok
Na poligonie
Na tych, którzy dotarli na poligon, czekały poważne próby. Dobrze wyposażony obiekt pozwalał znacząco zmieniać współczynnik przyczepności nawierzchni, z czym musieli zmierzyć się wszyscy uczestnicy. Deszcz, który dołączył do pogarszającej się pogody w Moskwie, dodatkowo utrudniał sztucznie przygotowane przeszkody. Mimo wieku samochody rozpryskiwały wodę i ślizgały się w kontrolowanych poślizgach w ciasnych zakrętach — prawdziwa mokra idylla.
W kategorii Weteran pierwsze miejsca zajęły Mercedesy-Benz z 1957 i 1953 roku, a kategorię Prestige wygrał Ford Taunus z 1973 roku. W przejazdach parami błyszczał przygotowany do rajdów i niedawno całkowicie odrestaurowany Moskwicz-2140SL. Zwycięstwo w etapie nawigatorskim przypadło Czajce z 1976 roku. W finałowym przejeździe doszło do zaciętego pojedynku dwóch brytyjskich samochodów, w którym białemu Austinowi Healey udało się wywalczyć zwycięstwo i zepchnąć ubiegłorocznego triumfatora, Mini Coopera z białoruską załogą, na drugie miejsce.

Samochód prowadzący rajd, Locomobile z 1914 roku

Późny Citroën DS21 z początku lat siedemdziesiątych
Retro-Fest w Sokolnikach
Ten weekend upłynął także pod znakiem zupełnie innego wydarzenia: klubowego spotkania w starym moskiewskim parku. Wzdłuż okrężnej alei wokół fontanny zgromadzili się miłośnicy różnych marek — GAZ, Volkswagen, Moskwicz, Saab i innych. Większość samochodów stała w małych grupach, a pozostałe zajmowały każde wolne miejsce. Nie było ich wiele; ledwo zapełniły dwie trzecie okręgu, a większość pochodziła od krajowych producentów, w tym dwie eksperymentalne Wołgi, które nigdy nie trafiły do produkcji.

Mercedes-Benz 220 (W111) był produkowany od 1959 do 1968 roku i przez ten czas praktycznie się nie zmienił

Ford Model T, zwany też „Blaszaną Lizzie” i „samochodem XX wieku”

Całkowicie przygotowany do rajdów i starannie odrestaurowany Moskwicz-2140SL
Zamiast jesiennej Oldtimer Gallery
Wygląda na to, że Retro-Fest w Sokolnikach zastąpi jesienną Oldtimer Gallery, która nie będzie już organizowana. Organizatorzy zadbali, by nowe wydarzenie zachowało kilka cech Gallery, takich jak znajomy targ retro, a dobrą muzykę z parkowej sceny zapewniała grupa surfrockowa Nailhead. Nie każdy poważny kolekcjoner zabytkowych samochodów zaryzykowałby wystawienie swoich skarbów pod gołym niebem przy kapryśnej moskiewskiej pogodzie, więc nie spodziewaliśmy się tu prawdziwych rarytasów.
„Niebo” okazało jednak łaskę odwiedzającym Retro-Fest. 28 czerwca nadal było mżysto i chłodno, ale 29 czerwca chmury się rozstąpiły, a temperatura wzrosła do przyjemnego letniego poziomu. Dzięki temu nieliczne otwarte samochody — dotąd skulone pod pokrowcami na deszczu — mogły opuścić dachy i zaprezentować się gościom parku w pełnej krasie.

Kto powiedział, że Zaporożce nie pracowały jako taksówki? Oto dowód!

Okazuje się, że policyjny „czarny kruk” jest w rzeczywistości granatowy!

Duży Chevrolet Suburban z napędem na cztery koła z początku lat siedemdziesiątych
Zdjęcie: Andriej Chrisanfow
To jest tłumaczenie. Oryginalny artykuł można przeczytać tutaj: W minionym czerwcu odbyło się nie jedno, lecz aż trzy wydarzenia oldtimerowe. Szczegóły przedstawia Andriej Chrisanfow
Opublikowano Kwiecień 24, 2025 • 5m do przeczytania